Kiedyś miałam prościej - tyle mi się chciało, tak wiele mogłam i nawet potrafiłam zrobić. A dziś nie chce mi się już nic. Dziś już mi się nawet nie chce chcieć...
Kiedyś to było proste: było do dwóch kanałów publicznej
telewizji i ze trzy kanały publicznego radia oraz radio Wolna Europa. Zwłaszcza
po tym, jak w publicznej telewizji zabrakło Teleranka – wzbierało to
trzecie medium.
Teraz medialnych kanałów jest więcej, niż specjalistów od powodzi.
Czasami zabawiam się w latanie po programach i stacjach w
czasie dawniejszego „Dziennika”, w
oglądanie w TV tych samych newsów w różnych ujęciach różnych kanałów spływających rożnymi serwisami informacyjnymi.
I, wiecie co – chce mi się zbudować Arkę Noego i spływać. Zwłaszcza z tych podobno
misyjnych, publicznych, utrzymywanych za nasz abonament kanałów.
A tych pozostałych też nie chce mi się w sumie oglądać, wolę
już dawne „Radio Erewań”;)
Wtedy przynajmniej powszechnie wiadomo było, że ‘TELEWIZJA
KŁAMIE.’;)
A teraz, gdy podobno mamy demokrację - chciałoby się uwierzyć, że w tym całym medialnym
szambie jest przynajmniej jeden głos, którego warto wysłuchać...
Kiedyś się dziwiłam popularności Radia Maryja i Telewizji
Trwam.
Dziś już zaczynam rozumieć, co determinuje tzw „obrońców krzyża".
Oni po prostu chcą wierzyć. W cokolwiek i komukolwiek.
Jak lubię Platformę, tak degustuje mnie jej rozgrywka pt "Niech skupią się na obronie krzyża". Wiem, że dzięki tej zagrywce i podwyższenie WAT-u przejdzie niepostrzeżenie, a może nawet Polacy połkną bez oporu dodatkowe opodatkowanie banków... Nie da się inaczej?
Ostatnio obserwując doniesienia polityczne z naszego pięknego,
aczkolwiek targanego różnorakimi kataklizmami kraju - nie wiem, czy mam
się śmiać, czy płakać.
Po głębokim namyśle doszłam do wniosku, że będę płakać.
Ze śmiechu :D
W tym optymistycznym postanowieniu utwierdza mnie stronka Zabrali.pl, z której cytuję tu tylko jedno zdjątko:
Od pewnego czasu swoje nieuczesane myśli wolę sprawdzać w realnym świecie. Także w realnym świecie wolę "trząść zdania", argumenty itp, Bardzo dziękuję wirtualnym kontaktom za to, że chciały być swoistym poligonem mojej realności. Tak więc z właściwą sobie zdrową dawką egocentryzmu równoważoną (mam nadzieję) przez dawkę empatii oznajmiam oczywistą oczywistość, że nie chce mi się tu pisać. Pozdrawiam
Nie minęła nawet doba od podania do publicznej wiadomości,
że Jarek będzie kandydować (zmuszany ponoć przez cały naród, zupełnie wbrew
swojej woli;) , a już w publicznej telewizji na najbardziej oglądalnym kanale w
najpopularniejszym wydaniu wiadomości pojawiły się przynajmniejdwie sugestie spiskowo – mesjastyczne:
1. emisja nagrania z komórki cywilnego gapia, który przybiegłszy
na teren katastrofy zdobył się tylko na niecenzuralne komentarze (z teoriami
spiskowymi na podłożu tego nagrania społeczność sieciowa już dawno się
rozprawiła),
2. wykopanie polskiego godła (nie zrozumiałam dobrze, od
kogo je odkupiono i za jakie pieniądze i dlaczego to ma być symbol;).
Dwie refleksje mi się nasuwają:
1.Za
to, co jest emitowane w publicznej, misyjnej ponoć telewizji płacimy
wszyscy („Pan płaci, pani płaci, wszyscy płacimy”) – abonamentem.
2.Za
to, kogo wybierzemy w wyborach – tak samo zapłacimy.
Zawsze innych możemy postrzegać jako konkurentów.
Przeważnie jednak WARTO doszukiwać się nie konkurencji, a kooperacji, jakiejś możliwości partnerstwa...